czwartek, 18 lipca 2013

18.07.2013

Miał być spokojny dzień. Do południa, zamiast siedzieć na plaży, latałem jak z pieprzem po całym Riccione, układając grę terenową. Po południu zacząłem wreszcie prowadzić chłopakom grę, przy okazji się wykąpałem w morzu. Wieczorem przeprowadziliśmy grę, wyszła chyba nieźle, ale dopiero po 22 zabrałem Kubę i Olafa na pizzę - ja się na tej stołówce zupełnie nie najadam. Zjedliśmy pyszną pizzę i ledwo dotoczyliśmy się z powrotem. Ledwo doszedłem, to znowu awantura, Franek się w rezultacie na mnie obraził i szlag mnie trafił, bo nic do nich nie dociera. Najlepiej się obrócić plecami i strzelić focha. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz