wtorek, 16 lipca 2013

16.07.2013

Rano, zamiast leżeć na plaży, łaziłem żeby wymienić kasę - w banku oszwabili mnie na 5 euro kosztów manipulacyjnych, w mordę mać. Ledwo wróciłem na plażę, trzeba było wracać, bo obiad - taki sam, jak wczorajsza kolacja... Pani pilot Łoś stwierdziła, że ona Rawenny nie zna, to nie jedzie, zresztą jej się nie chce. No to w dupie, popilotowałem za nią, spędziliśmy miłe popołudnie w Rawennie, zwiedziliśmy trochę i wróciliśmy. Łoś mówi, że ma inna umowę - nie jako pilot, ale jako spinacz do papieru, bo ma tylko trzymać vouchery i zebrać kasę. To po cholerę ona tu jest? Szef hotelu jest wybitnie miły, dają nam nawet wino do posiłku, coś niesamowitego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz