sobota, 13 lipca 2013

13.07.2013

Dobrnęliśmy po 23 godzinach. Hotel średni, choć i tak muszą nas rozdzielić, bo okazało się, że nie ma dla wszystkich miejsca w jednym budynku. Jak zwykle mnie odseparowano, zostałe  sam z 11 chłopakami, a dziewczyny z resztą są w hotelu z 10 minut ode mnie. Super. Z chłopakami poszliśmy na plażę, zwiedziliśmy miasteczko, zjedliśmy pyszne lody, a u nich nastąpiła jakaś histeria! Telefony dzwoniły, sądem grozili, że pokoi nie ma, że tragedia, pilotka  wsiada w samolot i wraca do domu... Po czym przychodzę, a tam lepszy hotel od naszego! W mordę. Wszystko się uspokoiło, jest ok, z tym, że mam kibel i prysznic na balkonie. Pierwszy raz taki cud widzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz