piątek, 19 lipca 2013

19.07.2013

Rano poszliśmy po raz ostatni nad morze. Po obiedzie, równie miernym jak zawsze, pojechaliśmy do San Marino - bardzo lubię ten kraj, kupiłem Gosi śliwkową torebkę - w asyście 6 dziewczyn, a także dwie koszulki. Super. Pani pilot znowu się nie spisała i olała kwestię - pojechała jako pasażer, choć coś tam powiedziała... Na koniec poszliśmy na pizzę z dzieciakami - ja tu się zupełnie nie najadam. A ile razy można przypominać o Kubie? Chodzę dwa razy dziennie, przypominać, że on nie je świni, to za każdym razem są zdziwieni. Szlag trafia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz