niedziela, 28 kwietnia 2013

28.04.2013

Pogoda się skaszaniła zupełnie i jest zimno. Wreszcie mogliśmy się wyspać i wstać po 9... Pojechaliśmy do Kai, wykorzystując przerwę w deszczu poszliśmy nad Wisłę i posiedzieliśmy do 17:30, po czym udaliśmy się do Zapiecka. Potem dałem się wyciągnąć na mszę, bo przecież wspaniała figura św. Michała Archanioła przyjechała z Włoch i trzeba koniecznie. Półtorej godziny z głowy, włącznie z procesją. Nienawidzę takich akcji... A jeszcze jak mi ktoś obok pada na ziemię i leży krzyżem... Religia jest straszna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz