wtorek, 2 kwietnia 2013

02.04.2013

Jakim cudem zaspaliśmy w tym dniu, to nie wiem. Budzik Gosi zadzwonił o 7:30, po czym naturalnie ona poszła spać zaraz po wyłączeniu budzika - standard. Ja spałem, bo budzik miałem nastawiony na 8, ale... wcale nie był włączony. Dużo nie zaspaliśmy, ale jednak. Oczywiście zdążyliśmy, byliśmy jeszcze za wcześnie, ale akcja śmieszna. Spotkanie było ekstra, Kaja jest cudna i śliczna, bierzemy bez dwóch zdań! Szał nastąpił, telefony, mmsy, smsy, wszyscy się jarają i zasypują nas sprzętem :) Na wieczór poszliśmy jeszcze do psychiatry po zaświadczenie, że jesteśmy zdrowi w głowę i poleciałem na spotkanie utmowskie. Wprawdzie się nieco spóźniłem, ale co tam. Wyszedłem po 40 minutach kłótni i przepychanki, dochodząc do wniosku, że marnują mój cenny czas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz