wtorek, 9 kwietnia 2013

09.04.2013

Jeszcze kilka takich dni i ja się wykończę - co gorsza, nie zanosi się na rychły koniec zamieszania... Musiałem się zwolnić z ostatniej lekcji, bo pojechaliśmy podpisać papiery. Na szczęście Olga weszła za mnie i jakoś się udało. Spóźniłem się do ośrodka, bo korek na Towarowej był od ronda Daszyńskiego. Podpisaliśmy wszystko, dostaliśmy garść świetnych rad i okazało się, że możemy czekać jeszcze z miesiąc... Z ośrodka pojechaliśmy do Kai - znowu karmienie, spacer na Starówkę, kąpiel i... zamiast do domu, jazda po zamówione rzeczy, do sklepu i gdzieś tam. Powrót znowu po 20... I obiad ze śmieci złożony. Wykończą nas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz