czwartek, 18 kwietnia 2013

18.04.2013

Ale jaja - czekamy na nadanie sygnatury sprawie, żeby Kaję zabrać do domu, a tu papiery utknęły na półtora tygodnia w biurze podawczym. Pieprzone sądy. Jutro jedziemy się kłócić. A w szkole super dziś się udało z moimi Irlandkami, bo dzieciaki miały dużą radochę i mogły pogadać po angielsku - nawet pierwszaki były arcy grzeczne! A potem znowu - do Kai, spacer, karmienie, przebranie i do domu. Bzdura.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz