piątek, 19 kwietnia 2013

19.04.2013

Wow, bajzel w sądzie ogarnięty - wizyta pani Moniki w biurze podawczym pomogła - dziś okazało się, że 'oczywiście papiery są, sygnatura taka, a taka'. W czasie lekcji znów musiałem zrobić tysiąc rzeczy i w sumie mieliśmy jechać do sądu wykłócać się, ale wystarczyło zadzwonić. Mała dziś była bardzo marudna - na spacerze nie zasnęła, wrzeszczała, nie chciała jeść, nie chciała spać, tylko ryczała... Przypuszczam, że albo swędzi ją skóra, albo ząbki idą. Zdążyłem jeszcze zrobić zajęcia, zakupy i teraz zażywam relaksu. Należy mi się. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz