wtorek, 1 października 2019

01.10.2019

Przestało lać, ale dalej wieje - przynajmniej jest ciepło. Młoda poszła do szkoły, a ja się ogarnąłem i poszedłem na przystanek. Na autobus czekałem prawie pół godziny: dopiero wtedy przyjechały na raz dwa 112 i jedno 122. Wszystkie w jednym momencie. Super. Lekcje przeszły, na szczęście było krótko. Potem leciałem na zbity pysk na Terespolską, żeby zdążyć przed zamknięciem sądów, żeby się dowiedzieć, że sędzia odroczył wydanie spadku, bo mnie nie było. Półtora miesiąca później. Szlag! Wróciłem do domu, zrobiliśmy lekcje i rzeźbię wszystkie papierki wyjazdowe i inne pierdoły, nie mam kiedy pisać Bielan. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz