piątek, 18 października 2019

18.10.2019

W nocy trochę się zapieniłem - młoda przylazła po 2, żeby się powalić obok mnie, odesłała ją z kwitkiem Gosia. Świetnie. Wywaliłem ją z powrotem do siebie, ale powlokłem się za nią i posiedziałem, aż uśnie. Pół godziny z głowy. A o 6 pobudka, zupełny brak przytomności... Na szczęście lekcje minęły błyskawicznie, ogarnąłem testy i papiery - zapomniałem o tych potwierdzeniach dla Constantino, szlag. Ale już mi się nie chciało wracać. MajkBajk mnie podrzucił do Tamki, zajrzałem do Music Media Fan - znowu się zwijają... :( Odebrałem książkę o metrze (nie bez kłopotów, bo kobita nie pamiętała sytuacji...), odebrałem dwie paczki z poczty i wróciłem na Bemowo. Załatwiłem bibliotekę - rzeczywiście babka mi nie odkliknęła książki, którą już oddałem! Obiad zjedliśmy w pizzerii i spacerkiem poszliśmy po Kaję, spotykając po drodze Monikę. Oczywiście Kajki nie mogły się od siebie odkleić, wróciliśmy więc po 17, zasypiam na stojąco. A młody marudzi, ta męczy o tableta albo co innego, w którymś momencie szlag mnie trafił... Jutro wolne - mam nadzieję się wyspać, pierwszy raz od chyba miesiąca...  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz