* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
niedziela, 6 października 2019
06.10.2019
Wszyscy oczywiście się znaleźli na Wilanowskie o czasie - oprócz księcia Piotrusia, który wręcz wbiegł do flixbusa. Bo po co przyjść na zbiórkę, jak można wpaść w ostatniej sekundzie do pojazdu? Echhh.... Droga minęła szybko i przyjemnie, tyle, że w Zakopanem czekaliśmy ponad godzinę. Temperatura bliska zeru, pada śnieg, a sprzęt jechał z Krakowa z Turkami, których przetrzepali w Balicach ponad godzinę... Weszliśmy do baru na frytki i hamburgera i wreszcie sprzęt podjechał. Twardoszyn okazał się być dość blisko, pod hotelem czekali gospodarze, pozbyliśmy się dzieciaków i zakwaterowaliśmy się w Limbie. Miły, czysty hotelik. Skoczyliśmy jeszcze do tesco i ruszyliśmy z Duszanem na rajd po tutejszych karczmach. Trochę mordownie, ale sympatyczne :D
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz