poniedziałek, 14 października 2019

14.10.2019

Rano odprowadziłem młodą do szkoły, po wielu bitwach z żoną, że dać pani Kasi, czy nie dać dziś kwiatków... Pani Kasi nie było, w świetlicy siedziało 5 naszych. Pojechałem do pracy, przedstawienie było naprawdę fajne, Mariola zrobiła to jak trzeba. Potem odebrałem dwie paczki z poczty, wróciłem przez bibliotekę do domu i po pół godzinie wróciłem na radę. Z okazji dnia nauczyciela nagrody dostały wszystkie sprzątaczki, plus Majka (??), Agnes (za trzy miesiące zwolnienia?) i Jagoda (pomimo nagrody burmistrza!). Pomijam, że ja nie dostałem trzeci rok z rzędu pomimo sobotnich zajęć, projektów międzynarodowych, prowadzenia fb i tysiąca innych rzeczy. Przy okazji okazało się, że leonidasowa naskarżyła na mnie w kuratorium, że mnie nie ma. Brawo. Za to dostaliśmy paczki ze słodyczami, co to ma być? Wkurwienie mnie zaczęło ogarniać z deka. Wróciłem do domu, odprowadziliśmy Kajkę na tańce, poszliśmy wydrukować kartki i szejka, ogarnąłem kwiatki z kwiaciarni na jutro, zrobiliśmy zakupy i wreszcie siedzę. Przy papierkach. Ufff...  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz