Spotkanie na lotnisku przebiegło spokojnie i sprawnie. Agnieszka tylko wzięła jakąś koszmarnie drogą taksówkę... Burżujka. Najpierw Frankfurt, gdzie zjedliśmy coś na szybko i polecieliśmy do Porto. Tam czekali na nas Turcy i Fernando, zabraliśmy Greków z hotelu i ruszyliśmy do Bragi, dzieciaki pojechały do Vieira do Minho. Dzięki temu mieliśmy parę godzin spokoju. Zjedliśmy smacznego steka w knajpie, zajrzeliśmy na stację benzynową po napoje, pospacerowaliśmy Braga by night i wróciliśmy do hotelu. Ciekawe, jak tu będzie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz