piątek, 4 października 2019

04.10.2019

Ledwo się podniosłem, chyba z 10 minut wstawałem... Ale ogarnąłem i w sumie w pracy byłem dość wcześnie. Lekcje przeleciały szybko, pozbierałem papierki i po pracy poleciałem odebrać kasę z dbfo i wymienić złote na euro - w rezultacie biegałem z 25.000 w kieszeni po mieście... Bo pojechałem na Bródno obaczyć chałupę i odebrać pocztę - rachunki i wezwanie do sądu, które już było... Wróciłem sobie na piechotę przez park i dzielnicę, łażąc starymi ścieżkami. Przeszedłem bazarkiem i wsiadłem w 414 przy Bazyliańskiej. Niestety, staliśmy przystanek od celu z kwadrans, bo drzwi się zesrały... Po drodze zebrałem Gosię i Bartka i pospacerowaliśmy do domu. Zjadłem, odebrałem młodą ze szkoły, sprzątnąłem kuchnię (syfią tam strasznie!), ogarnąłem dzieci i szykuję się na wyjazd.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz