Pogoda się zepsuła (i tak było zimno, ale zaczęło padać!) akurat na zwiedzanie Bragi. Pierwszy raz w świetle dnia :P Zobaczyliśmy olśniewającą katedrę, zjedliśmy fantastyczne hamburgery w Bira Dos Namorados i połaziliśmy po mieście, robiąc zakupy. Szczególnie w sklepie z sardynkami! Potem zabrali nas do Guimaraes na zamek i przebieżkę po mieście. W zamku był genialny przewodnik, a po mieście tylko przebiegliśmy, bo trzeba wracać... Znowu przestoje po drodze, a kiedy jest konkret, to lecimy jak głupki. Wieczorem zaś zabrali nas gdzieś na peryferie miasta, do jakiejś knajpy. Tam czekała kolacja do oporu, ale gwoździem był występ Os Bonitos, czyli zespołu Fernando, gdzie Constantino gra na saksie! Trochę disco porto, ale było sympatycznie i była niezła zabawa. Wróciliśmy o 1...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz