Nieco zadziwieni tym, że dziadkowie będą już dziś, a nie jutro, rzuciliśmy się w wir przygotowań pod tytułem sprzątanie i zakupy. Plus robienie obiadu. Przyjechali, zjedliśmy obiad a ja pojechałem jeszcze na Bródno po wezwanie do sądu - tym razem nie mogę przegapić. Odebrałem i wróciłem - pojechałem tam samochodem, żeby było szybciej. Z teściem walnęliśmy po piwku, spakowałem się i trzeba się było odłożyć - jutro długi dzień w podróży!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz