Wreszcie dzień wycieczki, poza szkołą. Zaczęliśmy raniutko od Orawskiego Zamku - jest jak zwykle fajny i zdążyliśmy jeszcze oblecieć miejscowość. Podobało się. Po zamku był Dolny Kubin - poszliśmy na lunch o 11... Dobre, lokalne jedzenie, prezenty od Duszana i ja jeszcze obleciałem miasteczko. Dało radę :) Później spieszyliśmy się do jaskini Demianowskiej na ostatnie wejście - jest niezła, zwłaszcza wąska ścieżka pomiędzy stalagnatami - totalne. To też się podobało! Na koniec wylądowaliśmy w Liptowskim Mikulaszu w centrum handlowym - ja szybko uciekłem, bo nie było tam nic wartego uwagi, a chciałem płyty. Dołączyli się Iwona z Łukaszem, prawie przeszliśmy przez cygańskie osiedle, w miejscu, gdzie googiel wskazywał sklep nie było nic, więc przypadkiem trafiłem na księgarnię z płytami w innym centrum handlowym. Oni zjedli langosze, ja wykupiłem cdki i było super. Przeszliśmy się przez stare miasto, spotkaliśmy nasze dziewczyny na czekoladzie, znaleźliśmy sklepik z suwenirami i spóźniliśmy się na zbiórkę... :( Ups. Na koniec dnia poszliśmy do lidla, gdzie Iwona zrobiła condor pasa - w wejściu stanęła i czknęła głośno na cały sklep. Ludzie patrzyli, co się dzieje, a my z Łukaszem mało się nie posikaliśmy :D Nowa pani burmistrz miasta Miękkoszyn oznajmiła przybycie :D Wariactwo nabiera tempa, chyba mają nas za wariatów :D Obejrzeliśmy jeszcze mecz Polska-Łotwa 3:0, hattrick Lewandowskiego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz