środa, 2 października 2019

02.10.2019

Pani od religii się nauczyła i przychodzi jak powinna. Dzięki temu się nie spóźniam do pracy. 5 lekcji przeleciało dość szybko, mało było czasu w przerwach, więc nie zdążyłem wszystkiego zrobić - dostałem telefonicznie opieprz, że delegacje nie gotowe i papiery nie w kuratorium. Kurde. Siedziałem półtorej godziny z Dominiką, potem zrobiłem sprawne zebranie - bocianów nie było, a akurat ci powinni być na pewno. Znowu leje, na szczęście Agnieszka mnie z zebrania podrzuciła. Gośka mało nie umarła, jak usłyszała, że jedziemy, ale Agnieszka nie chciała wejść na górę. Mimo to o mało mnie żonka nie zamordowała, bo pomyliła Agnieszki i rzuciła się do sprzątania. Bo spała do 11:15 i pierdolnik 'się zrobił'. Ale to moja wina. Chyba jestem zmęczony...  A tu ciągle coś, nie ma opcji na wyspanie się...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz