środa, 1 listopada 2017

01.11.2017

Gosia pojechała z mamą na groby, to chorowici zostali robić obiad... Kajka się wkręciła, zrobiła sama (w 80%) sobie pulpety i pomagała przy bakłażanowej zapiekance. Wyszedł pyszny obiad. Zjedliśmy, mama posiedziała i pojechała i w zasadzie taki marazm nastał. Czuję się gorzej, niż tydzień temu, jutro idę do lekarza, bo to jakaś lipa jest.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz