* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
sobota, 11 listopada 2017
11.11.2017
Wstaliśmy rano i okazało się, że pogoda jest znośna, więc już koło południa udało nam się wyjść. Przelecieliśmy przez całą starówkę, zakręciliśmy się na Zamkowym, akurat przemawiał Komorowski - co ludzie mają najebane w głowach... Przechodzi typ i mówi do panny, czy masz pistolet, to go zdejmę... Albo matka dzieciom, że wstyd! Wstyd! Idioci jacyś... Za to na placu Piłsudskiego pełno ludu i wojska, zbierają się typy patrioty - mord na gębie i Polska Walcząca na skarpetkach... Zimno było, to poszliśmy na kawę i wróciliśmy. Zapomnieliśmy zrobić zakupów, więc trzeba było iść do Kebab Kinga :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz