Gosia siedziała nad papierami do 1, więc wstałem półprzytomny. Pobudka nie zapowiadała zimy, ale po jakimś czasie okazuje się, że sypie! Kajka się poderwała, szczęśliwa, że spadł wreszcie wytęskniony śnieg. Szliśmy do przedszkola i było naprawdę zimowo :) Sypać przestało w ciągu dnia, wszystko rozpuściło się w cholerę i tyle było śniegu. Lekcje przeżyłem, zajęcia też, dziewczyny były u Eryka na imprezie, Kajka wróciła marudna, bo oczywiście coś się z Kazikiem poprztykała i była koszmarnie zmęczona... Kończę drugi spacer (będzie z tego trzeci, muszę przeorganizować) Moko. I mam dość ogólnie. Jeszcze ten Olsztyn w weekend mi potrzebny...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz