piątek, 10 listopada 2017

10.11.2017

Po pożegnaniu rano dziewczyn ogarnąłem się i pojechałem na pocztę - oczywiście czekało na mnie 5 paczek. Znowu kilogramy słuchania... Wróciłem tuż po 11, miałem więc jeszcze 4 godziny spokoju. Posłuchałem, popisałem Moko, luzik. Po obiedzie skoczyłem do Dżulsa, w domu pierwszy raz od niepamiętnych czasów żona siedziała z Kajką i się bawiły. Nie przed tv i w telefonie, tylko razem w pokoju. Świetnie, wreszcie. Młodzież poszła spać późno, ja oglądałem mecz - Polska -Urugwaj 0:0. Koniec laby, w poniedziałek do roboty...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz