Ale się ujebutałem :( Niby tylko dwie lekcje, ale i dwa zastępstwa, potem bieg na Ursynów po paczkę płyt i na pocztę po to samo. I szybko do dbfo, w którym nic nie załatwiłem , bo pani na szkoleniu. Szybkie zakupy w rossmanie i biedrze i do Zosi. No i szybko po resztę zakupów i do biblioteki. Plecak cholernie ciężki, mało mi kręgosłupa nie urwało... No i jeszcze Łukasz wymyśla: do końca miesiąca muszę ogarnąć Wietnam, radę, dyskotekę i plakaty na dzień patrona. Popieprzyło go. Jutro mu powiem, co o tym myślę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz