środa, 29 listopada 2017

29.11.2017

Zapowiadało się dobrze - nawet zdążyłem obrobić małą i zaprowadzić ją na 7 do przedszkola. I do tego zdążyłem na 8 - środy będą trudne... Już nawet się ucieszyłem, że mogę pojechać na Pole Mokotowskie, sprawdzić trasę, ale zaczęło lać. I sypać na zmianę. Obrobiłem co mogłem w pracy i poszedłem zjeść. Godzinę przed zajęciami Zosia mi przysłała smsa, że nie może. Kurde. Zrobiłem tylko Kubę, poszedłem na radę i razem wróciliśmy do domu. Ciężko mi normalnie, bo mi się nie chce... Gosia sobie zasnęła, więc znów musiałem młodą obrabiać w całości, co za człowiek... Ale za to Moko idzie jak z płatka :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz