sobota, 19 października 2013

19.10.2013

To miałem poranek kojota... Pobudka 6:10, bo Kajka już nie chciała spać. Za oknem nic nie widać, totalne mleko. Młoda się bawiła idealnie grzecznie ponad 2 godziny, aż wreszcie zapragnęła sięgnąć na stół - zrzuciła na siebie talerz i kubek - bo po co po jedzeniu odstawić rzeczy do zlewu, jak można je zostawić na stole? Talerz się zbił, małej na szczęście nic nie jest. Katar mnie cieknie, ale i tak pojechałem na 2 godziny do Tesco, wydałem 300 złych, masakra. Ale ogólnie katarowy dzień, odpoczywający.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz