* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
niedziela, 6 października 2013
06.10.2013
Nie mam pojęcia, kiedy mi ten weekend minął. Rano próbowałem spać, ale Gosia dyskretnie wparowała do sypialni z małą i drącą się położyła mi koło ucha i z namaszczeniem przewijała. Super. Wygrzebaliśmy się koło południe, pojechaliśmy do Kerfjura po zakupy - mała była zachwycona jazdą wózkiem :) Potem poszedłem na godzinny spacer - wspaniała pogoda, wspaniała przechadzka! Gosia w tym czasie robiła królika, zjadłem w pośpiechu i poleciałem na lotnisko po Adama. Jechałem kwadrans, tyle samo szukałem miejsca do zaparkowania - oznaczenia na Okęciu są boskie. Odebrałem, odwiozłem - Adam był bardzo wdzięczny. Zdążyłem jeszcze wrócić, pobawić się z młodą. Idę spać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz