czwartek, 15 sierpnia 2013

15.08.2013

Wpakowaliśmy się do Korsarza koło 10 i wreszcie ruszyliśmy do domu. Droga była w miarę pusta, jechało się sympatycznie, z przerwą na papu i kupę. W końcu w domu!! Zdążyliśmy zrobić w chałupie straszliwy bałagan, opuściłem małej łóżeczko, bo już wystaje za dużo ponad i nawet poszliśmy na spacer. Kajka miała dziś dzień na przytulanie się do mnie - po raz pierwszy w życiu była taka milusińska :) Teraz 'raczymy się' winem, jakie przywiozła z Niemiec ciotka Baśka, a Gosia kupiła tego 14 butelek - co za syf...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz