* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
czwartek, 8 sierpnia 2013
08.08.2013
Spałem może 4 godziny: zasnąć nie mogłem, bo się ze mnie lało, Kaja marudziła i pod oknem do 1 była imprezka. Wstaliśmy 5:30, zebraliśmy się i pojechaliśmy do Jonkowa. Jechało się nawet nieźle, z przerwami na pieluchy i karmienie. Ludzie to jeżdżą jak debile, bez kitu... Pod Olsztynem Gosia rzuciła pomysł jazdy przez Gietrzwałd, a mnie na innowacje namawiać nie trzeba. Droga piękna, tylko przez Rentyny jedzie się fatalnie. Na miejscu gorąc po około 40 stopni, pojechaliśmy z Łukaszem i Anielką oraz Agatą nad Żbik się wykapać, potem do Lidla po zaopatrzenie na grilla. Przy okazji anielka prawie wpakowała się pod samochód. Dwa razy. Atmosfera siadła :P Po czym okazało się, że w Jonkowie był taki huragan i grad, że namioty pozrywało, a straż jeździła jeszcze ponad godzinę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz