sobota, 1 czerwca 2013

01.06.2013

Ale dziś w nocy był koncert - rekord! Ledwo się podniosłem wreszcie. I od razu po śniadaniu dokończyliśmy szopę, przyjechała ciotka Majka z wujkiem Irkiem i wreszcie pojechaliśmy do Huberta, pokazać mu małą. Oglądał ją przesz lornetkę, bo na onkologię oczywiście nie weszliśmy. Na koniec jeszcze tylko mycie batyskafu i relaks. Ależ męczący weekend... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz