środa, 19 czerwca 2013

19.06.2013

Pięć godzin na scenie - ciężka sprawa, ale warta zachodu. Niby próba generalna miała być o 8:00, ale zanim się wszyscy zebrali , okazało się, że przyszedł czas na występ. No to pojechaliśmy na żywo. Kasia, Gośka i Aga wyszły przekomicznie, ja jako ten Kopciuszek musiałem zmieniać entourage trzy razy, spod peruk ciekł mnie pot, ale dałem radę. Waldi jako król robił furorę, okrzyknięty został Rudolfem Valentino, mistrzem niemego kina :) No i jak wychodził na scenę Łukasz - narrator, od razu wszyscy padali, tak samo na widok Kryśki - herolda. Cztery występy i poczułem, że mam dość. Pozostałe dwie lekcje spędziłem na dworze, pograłem z Jasiem i Tomaszkiem w kosza, Mati mnie wyściskał za pasek na świadectwie, Marysia z 6 klasy też chyba chciała za 6, ale zabrakło jej śmiałości :) Potem ITN, odebrałem płyty i książki, spacer z małą, zakupy i chillout...     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz