wtorek, 25 czerwca 2013

25.06.2013

O 4 obudziła mnie burza. Pojechałem więc wcześniej do pracy, wydrukować świadectwa, ale nie dane mi było spokojnie dojechać. Na Perzyńskiego, koleś jechał przede mną Renault, wrzucił kierunek w lewo i ustawił się do zjazdu. No to go wymijam, a ten ogarnął, że tam jest zakaz wjazdu i zwyczajnie odbił w prawo, trafiając mnie centralnie w Korsarza. Najpierw wyskoczyłem go lać, ale był tak skofundowany, że dałem spokój. Jeszcze jakaś baba mnie krzyczy 'to była Pana wina!!' Co kurwa? 'Jechał Pan pod prąd!!!" Jak kurwa? Na szczęście zrozumiała pomyłkę i się oddaliła... Spisaliśmy się i pojechaliśmy do pracy, ale okazało się, że trzeba wezwać policję - to wróciliśmy na miejsce i wezwaliśmy... Oczywiście dla Pana mandat 450 zł, mam się zgłosić do jego ubezpieczyciela, ale co mi z tego, jak mnie puknął Korsarza! Jak już dobrnąłem do szkoły, to zrobiłem z Ewą tabelkę współpracy zagranicznej, wydrukowałem świadectwa - przez Łukasza, w ostatnim momencie musiałem Toli zmieniać świadectwo, bo wystawił oceny PO klasyfikacji i w ogóle tego nie wliczyłem!! Rany... Za dużo nerwów jak na jeden dzień. Zczytałem świadectwa, pojechałem do Kuli i skończyłem płytę, po czym zahaczyłem jeszcze o blacharza - nie wygląda to dobrze...  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz