sobota, 22 czerwca 2013

22.06.2013

Ok, ja się nawet wyspałem. Tyle dziś znowu zrobiłem, że nie wiem, kiedy. Rano do sklepu, potem do zakładu fotograficznego ze zdjęciami dzieciaków, potem na Mokotów, gdzie Gosia się masowała, a ja przespacerowałem pół Wierzbna i odebrałem ciuchy od Marty. Wróciliśmy do siebie na Ćevap, odebrałem zdjęcia, poszliśmy znowu do sklepu, a na deser pojechałem na Derbix po łóżeczko turystyczne - chociaż byłem u Ryjków wielokrotnie, tak się tam pozmieniało, że naturalnie się zgubiłem. Gosia się pakuje, a ja trochę opierdzielam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz