wtorek, 18 czerwca 2013

18.06.2013

Jakiś popieprzony dzień dzisiaj. Wprawdzie mała spała do 6, więc wstałem, nakarmiłem i dałem się Gosi wyspać, ale wyszedłem do pracy ubrany w jeansy i buty, bo lało i było chłodno. Ledwo dojechałem, zrobił się upał - szlag by to trafił. Po co przyjeżdżałem? Pływaków znowu nie było - badania. Na okienku ogarnąłem wszystko przed klasyfikacją, potem dwie lekcje i rada. Szybko poszło na szczęście. Potem próba - dwa razy, po czym biegiem do Korsarza i po dziewczyny, bo na Muranowie umówieni byliśmy do neurologa. Pani doktor zachwycona, super. Więc po całym dniu roboty i latania, na deser kąpiel małej i stos zmywania, bo 'się nabrudziło'. Kur...zapiał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz