Leje. Fajne wakacje się zapowiadają :P Rada przeszła na czytaniu sprawozdań, wszyscy pożegnali Ewę i w sumie to skończyło się o 12:30. Chciałem jechać do Patrycji, podpisać umowy, ale mimo, że miała być, nie było jej... To pojechałem do centrum po płyty na pocztę i do Music Fana i w deszczu leciałem na Wolę, aby szybko wrócić na Żoli po Gosię, która miała jeszcze egzamin Moniki. Potem wyrobić dowód, zjeść obiad, odebrać małą i pożegnać p. Kingę, do biblioteki, do sklepu, oddać mamie chomika... I zaczęliśmy pakować się o 20. Za dużo tego na jeden dzień...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz