czwartek, 7 czerwca 2018

07.06.2018

W czwartek zaś ruszyliśmy na podbój Gdyni, gdyż zaproszono nas do portu wojennego.  Tam mieliśmy okazję zobaczyć okręty - było ciekawie, choć czwarty już okręt wywoływał pewien opór materii... Znalazł się jednak czas jeszcze na muzeum marynarki wojennej i upragniony czas na zakupy. Po powrocie była plaża z zachodem słońca, flagi, ognisko z kiełbaskami oraz recitalem Marcina na gitarze. Chyba jesteśmy zmęczeni...
Za dużo tych statków było, można to było załatwić w 2 godzinki i iść w miasto, a tak mieliśmy 50 minut na zakupy. Kupiłem więc Gosi prezent urodzinowo-rocznicowy - Escadę, młodej mi się nie udało nic kupić, a sobie... też nie, bo w muzycznym zepsuł się dynks do płacenia kartą... 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz