Z powodu pięknej żarówy, pierwsze pół dnia spędziliśmy na plaży - było wspaniale! Po obiedzie kolejne treningi, ja spędziłem dwie godziny na ściance wspinaczkowej i zjarałem sobie niemiłosiernie nogi.... Uffff... Po kolacji uratowaliśmy drzwi, bo barany zamknęły klucz wewnątrz, a hotel nie ma zapasu, Antek Minuspsa rozwalił telewizor, a Magda darła ryj na moich - bez sensu... Poszliśmy jeszcze na flagi i zachód słońca nad morzem, pakowanie jest... Noc minęła spokojnie, pomimo imprezy hucznej na dole, nie było żadnej zielonej nocy. Spokój.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz