Młoda wstała z kaszlem - szlag. Poleciałem rano do lekarza na Czumy, ale ten stwierdził, że wszystko ok, ma podrażnione gardło. Nafaszerować odpowiednio lekami i nie ograniczać. No to pojechaliśmy na imprezkę do Pawła - a że u nich też problem, bo Piotruś całą noc rzygał, to w ostatniej chwili imprę przenieśli do Tęczy w Opaczy. I to dwie godziny wcześniej... Ok, niech będzie, daliśmy radę, choć zapomnieliśmy prezentu i trzeba było wracać się po niego spod Hali Człuchowskiej. Dwie godziny zabawy i powrót - miał być obiad, ale nie było, musiałem zrobić sam... Mecze, mecze, mecze...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz