Drogi Pamiętniczku
Wtorek był dniem niezwykle zajętym, w zasadzie
nie było czasu odetchnąć. Dwa treningi, kajaki po Martwej Wiśle, rowery
na Stogi i bunkry pruskie (no i najgorsze - piaszczysta droga 😱)... A
jeszcze przecież udało nam się wykąpać w morzu - tak cieplej wody
morskiej w czerwcu najstarsi górale nie pamiętają! Dzień zakończyliśmy w
saunie i jacuzzi, więc było na sportowo i na ostro. Ale w końcu to obóz
sportowy, tak?
Na tych Stogach pogadałem z lokalnym żulem bardzo przyjemnie, dzieciaki gubiły się i Amelka z Julą zostawały w tyle tragicznie - spóźniliśmy się na obiad... A te kajaki to masakra, schodziło to strasznie długo, płynęliśmy do bojki 200 metrów i z powrotem, a i tak ledwo dawali radę...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz