środa, 6 czerwca 2018

06.06.2018

Mamy tyle roboty, że nie ma czasu pisać. W środę mieliśmy znowu dzień treningów, ale udało nam się załapać na plażing smażing przed obiadem. Tylko  dwie godziny, ale za to z atrakcjami: oprócz kąpieli mieliśmy również bliskie spotkania z dziką zwierzyną - wydrą, łowiącą nieopodal ryby. Wszyscy chcieli ją obejrzeć i ruszyli kurcgalopkiem za dzikunem, ale zwiała z rybą w ustach... W końcu poszliśmy do lasu na grę we flagi, wyczekiwaną od dwóch lat! Było ekscytująco: pot, krew i komary! Się działo!
Przez cały dzień nie byłem w stanie usiąść nawet na 10 minut - pierwszy raz dopiero po saunie - pomijam jacuzzi. Tempo zabójcze... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz