czwartek, 14 czerwca 2018

14.06.2018

Lekcje to już fikcja, siedzimy raczej na boisku. Zdecydowałem chłopcom zostawić poprawne, mam w dupie, co powiedzą, dyrekcja się zgodziła. Po lekcjach poleciałem na obiad i do Dżulsa na ostatnie zajęcia, po czym wróciłem na spotkanie przedobozowe. Maryla siedziała na zebraniu, drzwi zamknięte, więc zrobiłem zebranie z Roztocza sam - po czym okazało się, że ona czeka - szkoda, że drzwi zamknęła... No nic, odwaliłem gadkę, jest ok, pogadałem długo z mamą Marka i podpisałem przewodniki - w domu byłem koło 20... Padam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz