wtorek, 19 czerwca 2018

19.06.2018

Poszedłem do pracy głównie po to, aby wydrukować świadectwa i ogarnąć papiery. I udało się, w końcu miałem lekcje od rana do 16:20. Zajęcia z kilkoma osobami to albo na boisku, albo z filmem... Dwie ostatnie godziny to w ogóle pomyłka, bo musiałem czekać na ostatnią lekcję, bo Olaf nie mógł iść do domu. Ekstra. Napisaliśmy jeszcze pismo, żeby Dorota została. Ciekawe... Wróciłem szybko na mecz, ale musiałem jechać na Koszyki w połowie. Szkoda, bo Polska - Senegal 1:2, dali dupy srogo... Wycieczka wokół Koszyków nawet się udała, przyszło z 10 osób mimo meczu i połaziliśmy po okolicy - było fajnie. Po powrocie młoda zaczynała kolację - myślałem, że już śpi! Szlag.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz