środa, 20 czerwca 2018

20.06.2018

Myślałem, że się spóźnię, bo młoda miała duży opór, aby wstać... Nawet, jeśli przylazła w nocy i kopała mnie od 4 rano. Szlag. Lekcje przeleciały - na trzeciej, jako, że nikogo nie było, poszedłem załatwiać sprawy. Odebrałem kasę za rowery, odebrałem paczki z poczty i wróciłem do domu. Po obiedzie odebrałem młodą, poszliśmy jeszcze na hulajnogę i poszła spać nieco tylko wcześniej, niż ostatnio. Parę fajnych meczów, ostatnie podrygi papierkowe i ogólnie jest ok. Byle do piątku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz