sobota, 1 listopada 2014

01.11.2014

Udało się pospać do 8. O 10 przyjechała mama, skoczyliśmy do Rokitna i na Wawrzyszew, skąd pojechaliśmy na Północny autobusem. Wyrobiliśmy się w cztery godziny. Po obiedzie poszliśmy z młodą na spacer, ale strasznie się darła - zaczęła już przy jedzeniu, nie wiadomo było, o co chodzi. Jak już zmarzliśmy, to zasnęła... Wystawiliśmy ją więc na pół godziny na balkon. I tak długo zasypiała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz