poniedziałek, 24 listopada 2014

24.11.2014

Ufff, wyspałem się do 8:20, dobrze, że Kajka dała spać :) Jakaś baba by mnie dziś na Rudzkiej zabiła, bo po co popatrzeć w lusterko, jak się zmienia pas, nie? W pracy szybko przeszło, choć Thereza mnie wkurzyła, bo mnie wrobiła w zastępstwo za Oblech, bo... musiała iść do fryzjera! Chyba wąsy uczesać. Przed dotarciem do domu wpadłem do sklepu, a w domu musiałem popełnić te karteczki na stoły na środę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz