środa, 19 listopada 2014

19.11.2014

Rany, jak się ciężko wstaje jak jest ciemno za oknem... Cały dzień jest ciemno, do tego wreszcie piździ. Trzy lekcje minęły błyskiem. Załatwiłem trochę papierków, skoczyłem do urzędu, do wulkanizacji i wróciłem do chałupy. Poszliśmy z Kajka na spacer na huśtawkę na Górcach, huśtała się z pół godziny, zmarzłem jak cholera, pora zmienić kurtkę na zimową... Jak przyszła mama, to po obiedzie Gosia robiła lekcje, a ja poszedłem do kerfjura po zakupy. Fajny spacer, słuchawki na uszach i czill, super akcja, brakuje mi tego... Odebrałem Korsarza po zmianie opon, zrobiłem jeszcze konwersacje z Krzysiem i młoda poszła spać. Ostatnie poprawki i podpisy do przewodnika.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz