* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
sobota, 29 listopada 2014
29.11.2014
Już przed 10 byłem na miejscu zbiórki, wleźliśmy do autokaru i ruszyliśmy do Ruśca. Droga zajęła nam niecałą godzinę i po rozlokowaniu się w pokojach, rozpoczęliśmy kurs. Szkolenie było przeciętne i w sumie nijakie, ale co tam, ważne, że się odbyło, bo najlepsze i tak miało być wieczorem. O 18 zaczęła się uroczysta kolacja - stoły zastawione, wódkę każdy chyba przywiózł w ilościach nie do przepicia. DJ zaczął grać, niby chciał nas rozruszać karaoke, ale bez przesady. Jednak grał taką muzę, że ciężko było zejść z parkietu. Karolina odpieprzała balety, Łukasz obtańcowywał Gośkę T., O. została sama... Wraz z Łukaszem w końcu zaśpiewaliśmy Abbę, impreza skończyła się bez większych ekscesów o 1 i w kilka osób przenieśliśmy się do sali konferencyjnej - pod okno Teres... Spać się położyliśmy ok. 4, ale o ile Artur odpadł natychmiast, my z Łukaszem jeszcze gadaliśmy sporo zamiast iść spać , co okazało się błędem, bo Artur tak chrapał, że nie zmrużyłem oka.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz