niedziela, 23 listopada 2014

23.11.2014

Co za przejebana noc... Nie wiem ile spałem, ale Kajka wyła, marudziła, wierciła się przez całą noc, a wstała przed 7. Do tego rozbolał mnie kark od tej poduszki. Wstałem połamany, potem mi jeszcze młoda doprawiła z dyńki, mało nie padłem. No dobra, padłem. Ruszyliśmy prawie godzinę później, niż powinniśmy, choć piękne słoneczko świeciło, to ruch był trochę większy i dojechaliśmy już po ciemku. Mam nadzieję, że jutro choć trochę pośpię...  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz