* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
niedziela, 30 listopada 2014
30.11.2014
W związku z nieprzespaną nocą, po śniadaniu, kiedy o 10 wsiedliśmy do autokaru, byłem jeszcze najebany. Dojechaliśmy w 40 minut i podłączyłem się do Jacka i Gosi, wywieźli mnie na Bródno, żebym zagłosował. Na Żoliborz wróciłem autobusem, ale nie sądzę, żebym był przez tę godzinkę dużo bardziej trzeźwy. Ale trzeba było wrócić jakoś, więc z duszą na ramieniu wsiadłem do Korsarza i wróciłem do domu. Nie wiem, czy jeszcze wskazywałem, ale była taka szansa. Po powrocie do domu dziewczyny były jeszcze w betach, poszliśmy na spacer, Kajka bardzo się stęskniła i wszystko musiałem przy niej robić ja. Tata ma założyć, tata ma dać rękę, tata ma pomóc zejść po schodach itp. Po wczorajszych wygibasach boli mnie każdy mięsień i zasypiam na stojąco.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz