* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
piątek, 31 października 2014
31.01.2014
Co za męczący dzień! Rano oddałem Korsarza do warsztatu z nadzieją, że jednak szpital, a nie kostnica. Pojechałem autobusem do pracy na spotkanie z mamą Ewy, zrobiłem lekcje - w tym godzinę wychowawczą, dzięki której mogę być dumny z siebie i z tego, co udało mi się z klasą osiągnąć. Potem obiad w 21 z Moniką i Jolą znowu, awantura, bo mama nie chciała rzucić wszystkiego i przyjechać natychmiast pilnować Kajki w nocy, żebyśmy poszli na imprezę... Głupie fochy. Zrobiłem zajęcia, odebrałem Korsarza, bo okazało się, że to drobiazg za 125 złych, zrobiłem zakupy, przyjąłem na klatę kolejne gorzkie żale i jutro znów święto zmarłych.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz